Piłkarzem meczu we wczorajszym spotkaniu reprezentacji Anglii z San Marino został wybrany Joe Hart. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdy reprezentacja Synów Albionu grała przeciwko silnemu zespołowi i jej bramkarz musiałby wielokrotnie popisywać się skutecznymi interwencjami. Jedak wczorajszy mecz to łatwe zwycięstwo z zespołem, który zazwyczaj prosi o najniższy wymiar kary. Wybór Harta miał na celu obnażenie słabości tej kadry. Jednak angielski bramkarz również nie jest jej silnym punktem. Zresztą nigdy nie był.
Kiedy zaczynałem interesować się piłką nożną w angielskiej bramce występował David Saeman. Bramkarz Arsenalu nigdy nie należał do najlepszych na świecie na swojej pozycji, ze względu na często popełniane błędy. Do historii futbolu przeszedł gol, którego strzelił mu Ronaldinho w ćwierćfinale Mundialu w 2002 roku. Bramka ta zdecydowała od odpadnięciu Anglików z turnieju.
Jego następcy w angielskiej bramce to piłkarze tacy jak: David James, Robert Green, Scot Carson, Paul Robinson czy Ben Foster. Również oni popełniali katastrofalne w skutkach błędy, które miały wpływ na tak duża rotację w reprezentacyjnej bramce. Należy jednak podkreślić, że nigdy nie byli to bramkarze z absolutnego topu. Raczej średniacy, którzy otrzymywali szansę, bo nie było lepszych.
Nadzieją fanów stał się młody Joe Hart, który wywalczył sobie miejsce w bramce bogatego Manchesteru City. W dzisiejszych czasach jest to ewenement, ponieważ angielscy bramkarzy występują co najwyżej w ligowych średniakach, a najlepsze zespoły stawiają na zagranicznych fachowców. Hart również popełnia błędy, a poza nim nie widać nikogo, kto mógłby podjąć skuteczną rywalizację o miejsce w kadrze.
Co może być przyczyną angielskich kłopotów z bramkarzami? Przecież ciągle pojawiają się utalentowani zawodnicy z pola. Wydaje się, że na wyspach nie przykłada się szczególnej wagi do tej pozycji podczas szkolenia. Największe kluby zatrudniają obcokrajowców, co również nie podnosi rangi angielskiej szkoły bramkarzy. A może właśnie stanowi to potwierdzeniem wątpliwej klasy wyspiarskich golkiperów. Spośród dwudziestu ligowych zespołów tylko w pięciu numerem 1 w bramce jest Anglik, a mianowicie wspominany wcześniej Hart w Manchesterze City, Fraser Forster w Southampton, Ben Foster w West Bromwich, Robert Green w QPR oraz Tom Heaton w Burnley. Jak widać nazwiska nie rzucają na kolana.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz