Mówi się, że bramkarz jest jak wino, im starszym tym lepszy. Do niedawna to samo można było powiedzieć na temat Artura Boruca, który wydawałoby się miał pewne miejsce w zespole Southampton. Letnia rewolucja w kadrze drużyny oraz zatrudnienie na stanowisku managera Ronalda Koemana miało ogromny wpływ na dalszą karierę Polaka. Holenderski szkoleniowiec nie widział dla niego miejsca w składzie, co poskutkowało wypożyczeniem Boruca do Bournemouth, czyli zespołu występującego w Championship.
Artur Boruc to bramkarz, który w każdym kolejnym klubie wygrywał sportową rywalizację z konkurentem do miejsca w składzie. Ściągany był na ławkę jednak z czasem stawał się numerem 1. Tak było w Celticu Glasgow, gdzie został ulubieńcem trybun, a także we włoskiej Fiorentinie, gdzie uznawano go za jednego z najlepszych golkiperów Serie A. Tego lata jednak został pozbawiony możliwości walki o miejsce w bramce Świętych, co szczególnie dziwne biorąc pod uwagę jego pewne występy w ostatnich dwóch sezonach.
Jeszcze podczas gry w Celticu Glasgow Boruc dzięki wspaniałym występom łączony był z wieloma dobrymi klubami, na czele z Milanem. Idealną dla niego ligą wydawała się jednak Premier League, gdzie co tydzień mógłby rywalizować z silnym zespołem. Ten aspekt eliminowałby najsłabszą stronę zawodnika, czyli brak koncentracji w meczach ze słabszymi rywalami. Boruc dzięki świetnemu refleksowi i dobrym warunkom fizycznym pasował do angielskiego stylu gry, który wymaga od bramkarza szybkich decyzji oraz walki z rosłymi napastnikami.
Kiedy latem 2012 roku polski zawodnik osiągnął swój cel podpisując kontrakt z Southampton wydawało się, że jego przygoda z Premier League będzie trwała wiele lat. Miał wtedy 32 lata, czyli posiadał już duże doświadczenie, jednak był na tyle młody, że mógł jeszcze przez kilka sezonów z powodzeniem występować na tym poziomie. Dwa pierwsze sezony w zespole Świętych były tego potwierdzenie. Southampton notował coraz lepsze wyniki, szczególnie mając w bramce Boruca. Gdy ten był kontuzjowany, drużyna Mauricio Pochettino traciła o wiele więcej bramek.
Latem 2014 roku managerem Southampton został Ronald Koeman, który podjął się przebudowy drużyny. Sprowadził on także nowego golkipera, a mianowicie Frasera Forstera z Celticu Glasgow. Bramkarz, który kosztował 11 mln funtów według wielu ekspertów nie dorównuje umiejętnościami Borucowi. Jednak kwota transferu, a także to, że jest on ulubieńcem managera spowodowała, że Polak stracił miejsce w składzie. Kiedy poprosił o transfer, Koeman przestał brać go w ogóle pod uwagę przy ustalaniu składu. Nie udało się jednak sprzedać go do żadnego klubu, więc już po zamknięciu okna transferowego został wypożyczony na zaplecze Premier League, do Bournemouth.
Nowy klub Artura Boruca to zespół, który jest anonimowy dla większości fanów poza Anglią. Wypożyczenie tej klasy zawodnika to nie tylko sukces w kwestii sportowej, ale także marketingowej, ponieważ nazwisko Boruc jest znane w całej Europie. Dla bramkarza to sportowa degradacja, bronił z powodzeniem w najlepszych ligach, a teraz wylądował na zapleczu. Krzywdzące jest to, że nie wpłynęły na to względy sportowe, a Boruc nie otrzymał szansy rywalizacji z Forsterem, który z automatu dostał miejsce w bramce Southampton.
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz