środa, 22 października 2014

Nikt nas nie lubi i mamy to gdzieś!!

Mimo, że pod względem piłkarskim nie prezentują się najlepiej, a w finale Pucharu Anglii grali tylko raz, zna ich chyba każdy. O kim mowa? O Millwall, które swoją sławę zawdzięcza przede wszystkim kibicom, a raczej chuliganom. "Słabi piłkarze, mocna ekipa" - tak w skrócie można scharakteryzować legendarnych już zespół z The Den.

Klub powstał w 1885 roku za sprawą człowieka sprzedającego żywność, pochodzącego ze wschodniego krańca Londynu. Był on zwykłym robotnikiem i tak też brzmiał pierwszy przydomek drużyny, aktualnie prowadzonej przez Ian'a Holloway'a. W 1900 roku pseudonim został zmieniony, a obecny obowiązuje po dziś dzień. Klub rozpoznawalny jest teraz jako lwy. Piłkarsko nigdy nie stali na wysokim poziomie, przez co głównie występowali w 2 i 3 lidze angielskiej. Natomiast ich kibiców można zaliczyć do światowej czołówki. Od zawsze potrafili wzbudzić respekt u fanów Liverpoolu, Chelsea, czy Manchesteru United. 



W sieci roi się od filmików z kibicami Millwall w roli głównej, na których to można ujrzeć bójki z odwiecznym rywalem - West Ham United. Przerywane mecze oraz walki na stadionach, jak i poza nimi to kolejne rzeczy z których słynną "Lwy". Tak gorący temat musiał mieć swoje zakończenie w pełno metrażowym filmie, który stał się hitem na całym świecie. Lexi Alexander to twórca znanej już wszystkim sympatykom piłki nożnej ekranizacji pod tytułem "Hooligans", która obrazuje rywalizację ekip Millwall oraz West Ham. Prócz tego fanatycy londyńskiego klubu zostali ujęci w "Football Factory", gdzie stoczyli bójkę z "kibolami" Chelsea. Dokładny wygląd środowiska kiciów Millwall przekazuje wydana w tym roku w Polsce książka "Ja kibic". Opisuje ona historię młodego policjanta, który miał za zadanie szpiegować chuliganów z The Den. 

„Nikt nas nie lubi, Mamy to gdzieś, Jesteśmy Millwall, Super Millwall, Jesteśmy Millwall, Ze stadionu Den” - tak brzmią słowa pieśni, którą do tej pory najczęściej wykonują The Dockers. Wiedzą, że ich klubu nikt nie lubi, a mimo to dalej robią to co wychodzi im najlepiej, czyli obijają ciała kibiców innych drużyn. Będąc w Londynie unikajcie jego południowo-wschodniej części (terenu Millwall), gdyż kręcąc się tam można stracić kilka zębów, nawet nie mając złych zamiarów.

Autor: Michał Kardynał

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz