piątek, 31 października 2014

Łukasz Fabiański wreszcie nr 1


Kiedy latem 2007 roku wyjeżdżał do londyńskiego Arsenalu wydawało się, że świat stoi przed nim otworem. Łukasz Fabiański miał z czasem wywalczyć sobie miejsce w bramce Kanonierów i być nr 1 przez wiele sezonów. Kontuzje, nierówna forma oraz słaba psychika sprawiła, że przez siedem sezonów rozegrał tylko 32 mecze ligowe, a dziś jest pewnym punktem w bramce innej drużyny Premier League czyli Swansea City.

Kiedy wiadomo już było, że odejdzie z Arsenalu, grał o wiele lepiej. To on był jednym z bohaterów Arsenalu w drodze po FA Cup, to on zebrał świetne recenzje za swoje występy w 1/8 finału Ligi Mistrzów przeciwko Bayernowi Monachium. Teraz ma wspaniałą okazję, by znów na stałe zaistnieć w wielkiej piłce i w końcu odkleić się od ławki rezerwowych. „Fabian” ma zaledwie 29 lat, jak na bramkarza niewiele, spokojnie może grać jeszcze minimum pięć-sześć lat na wysokim poziomie. Nie jest tajemnicą, że nasz bramkarz mierzy także w grę reprezentacji, jego licznik zatrzymał się póki co na 21 występach. Wracając do Swansea, o poważnych planach Monka w stosunku do Polaka mogą świadczyć dwie rzeczy. Pierwsza to taka, że „Fabian” podpisał czteroletni kontrakt więc nie jest opcją na chwilę. Drugi aspekt jest oczywisty – Fabiański pragnął przede wszystkim regularnej gry dlatego wątpimy, aby podpisał kontrakt z nowym klubem bez jasnych deklaracji ze strony szkoleniowca.


فukasz wystąpił w zeszłym sezonie zaledwie w 11 meczach, ale tylko w jednym w Premier League. Jego licznik w lidze ledwo przekroczył 30 gier przez siedem lat, jego rekord to 14 meczów w sezonie 2010/11. Przylgnęła do niego łatka idealnego rezerwowego, który w razie czego wejdzie na murawę, ale ogólnie to jest za słaby (przede wszystkim psychicznie) na pierwszą jedenastkę. Szydziły z niego media, nazwano go „Flappyhandski”. Czego zabrakło Fabiańskiemu, aby na stałe wejść do bramki „Kanonierów”? Ewidentnie tej iskry, trochę tego błysku w oku, tak typowego dla złych chłopców. Piłkarz musi być czasem skurwysynem, inaczej go zjedzą. Dla „Fabiana” nadszedł kluczowy okres w jego karierze – przyszedł do Swansea jako triumfator FA Cup i tylko od niego zależy, czy będzie numerem jeden, czy znów skończy jako opcja rezerwowa. Czas porozpychać się trochę łokciami.

Początek sezonu w wykonaniu Swansea był rewelacyjny. Z czasem jednak zespół zaczął grać w kratkę i przesuwać w stronę środka tabeli. Należy podkreślić jednak, że do tej pory polski bramkarz ma pewne miejsce w składzie i zbiera pochlebne recenzje. Wystąpił we wszystkich dziewięciu meczach ligowych, zachowując cztery czyste konta i popisując się wspaniałymi interwencjami.


Powiązane artykuły:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz